sobota, 15 września 2012

Konfrontacja z sąsiadem i prześladujące TAXI.

  

   Witam Was po krótkiej przerwie. Wczoraj późnym wieczorem nastąpiło to, na co się nastawiałem już od dłuższego czasu - konfrontacja z Szanownym Panem Urzędnikiem! Siedziałem sobie w garażu i "uzdatniałem" Seicento - pianka w progi, żywica, musztarda z Biedronki do chłodnicy, motodoktor  - swoją drogą, to dochodzę do wniosku, że zadatki na motoryzacyjnego oszusta odziedziczyłem po najbliższych. Jakieś 17 lat temu rodzice sprzedawali Poloneza Trucka. O ile pamiętam, silnik w nim dogorywał. Panewek chyba już nie było, bo gdyby przetłumaczyć z języka "mechanicznego" na polski, to odgłosy jakie motor wypluwał z siebie wraz z olejem po odpaleniu, znaczyłyby mniej więcej tyle co: "daj mi już spokojnie umrzeć".  O ile też pamiętam, przed sprzedażą wlaliśmy do niego płyn o konsystencji gluta, taki w puszkach podobnych do tych z napojów energetycznych. To był ów słynny motodoktor. Zastanawia mnie jak ten silnik po tym odpalił, skoro zmieściliśmy do niego chyba ze 2 litry szlachetnego eliksiru młodości. Było go w każdym razie więcej niż oleju! Nie ma to jak "przygotowanie do sprzedaży" przez ekspertów. Ekspert pomysłodawca - czyli mój tata, niedawno zapytał mnie z rozbrajającą miną człowieka "nie w temacie" - jakiej pojemności ma silnik w Passacie. To i tak sukces, że nie spytał, po czterech latach użytkowania,  czy na benzynę, czy na "ropę" jeździ jego Passat... No przecież nie każdy musi być ekspertem od Volkswagena, ale "wyremontować" silnik w Trucku potrafi jak widać nawet laik.
   Jeśli już mam wyznać grzechy, to właśnie przypomniało mi się (może to byc dla Was dobra rada, jeśli nie wiecie, a znajdziecie się w podobnej sytuacji), jak dawno temu, czekając w kolejce do promu w Grecji okazało się, że nasze E28 złapało dużą gorączkę - cały płyn chłodzący wyleciał przez uszkodzone uszczelnienie pompy wody. Lało się jak z kranu. Byłby to wielki problem (zapłacony już  prom miał za moment odpływać, wracaliśmy z wakacji, więc pieniądze się powoli kończyły, a naprawa w Grecji lub Włoszech do tanich raczej nie należała), gdyby nie pewien polski kierowca ciężarówki, który doświadczenie zdobywał na starach i jelczach. Otóż kazał on nam biec do sklepu spożywczego i kupić słoik musztardy, zalać silnik wodą i wpakować musztardę do układu chłodzącego. Baliśmy się, ale nie było wyjścia. Jak kazał, tak uczyniliśmy i  ... nasze BMW spokojnie dojechało do Polski, pojeździło na tym jeszcze jakiś czas i wraz z zawartością zostało sprzedane. W życiu bym nie uwierzył, że musztarda może zdziałać takie cuda, gdybym nie przekonał się na własnej skórze.
   Po tej przydługawej dygresji wrócę do tematu - czyszczę sobie Seicento w garażu ( z tymi piankami i całą resztą "apteczki druciarza" to żart oczywiście) i naglę słyszę cichutki szum silnika 1,4 LPG ... Przybył przyjaciel! Cofał powolutku, bo pewnie przeliczał na złotówki kilowaty, które właśnie "wyświecałem". Kiedy zaparkował, chciał się niepostrzeżenie wymknąć, jak rasowy donosiciel, ale mu nie wyszło. Zza białego Fiata wyskoczyłem niczym przyczajony tygrys i spier*oliłem mu cały wieczór! Prawie godzinę tłumaczyłem mu, jakim jest bucem i tchórzem, uświadomiłem go, że jest mniej więcej tak anonimowy w swoich donosach, jak gówniarz informujący z domowego telefonu, że w szkole jest bomba, . Trzeba przyznać, koleś robił dobrą mine do złej gry - przepraszał, że donosił i skarżył, tłumaczył się wytrwale, że to nie tak do konca, bo on myślał, że ... a w myślach przeklinał pewnie żonę, która kazała mu zapieprzać w nocy po to kilo mąki do Żabki. Reasumując - "rada starszych, po wnikliwej i burzliwej dyskusji, cechującej się wzajemnym zrozumieniem, uchwaliła sobie to, co chciała". A mianowicie: otwory wentylacyjne będą drożne, zimą na czas mojego "bycia" w garażu będą niedrożne, Hyundai będzie stał tam, gdzie stoi, natomiast Pan TW odwali się ode mnie i da mi w końcu święty spokój, a jak będzie miał znowu jakiś problem, to przyjdzie z tym bezpośrednio do mnie, a nie będzie skarżył się brzydak pani dyrektor. Jak myslicie? Pomoże to? Ja tam mu niezbyt wierzę... Ale dam chłopu szansę.
   
P.S. 1.
Ten miniony tydzień roboczy upłynął mi pod znakiem "natarczywej taryfy". Po zmęczonym W202 TAXI z Polski, dzisiaj przyszła kolej na wałkiem kamuflowane A6 TAXI z Niemiec. Już nie mam siły. Opisywana przez telefon skórzana tapicerka, na miejscu oględzin utwierdziła mnie w przekonaniu, że większość Fiatów 126p też wychodziła ze "skórą"na fotelach. Biorąc pod uwagę przebieg tego szesnastoletniego samochodu dochodzę do wniosku, że "taryfiarz" niemiecki musiał ostro głodem przymierać. Troszkę ponad 200 tys. km. w tym A6 (jak już wcześniej wspomniałem - szesnastoletnim) wzbudziło we mnie współczucie dla biednego Hansa. Wyobraziłem sobie wychudzone dzieci proszące, by kupił im lizaka oraz tłumaczącego się tatę: "Kein Kilometer - kein Geld - kein Lizak" (mein Deutsch ist kaput, więc proszę o wyrozumiałość, bo tłumaczowi google nie wierzę - nie przekonują mnie np. wykonane za pomocą translatora, nagminnie wysyłane mi mailem informacje o skarbie Saddama Huseina,  pożyczce w banku w "Sloniowej Abidzanie Cote d 'zachodniej Afryce" i tym podobne. Jak sobie  rumuńscy i bułgarscy przyjaciele przetłumaczą dobrze na język polski, to w końcu podam im ten login i hasło do konta, albo wyślę jakiś zadatek na poczet tego skarbu, ale niech najpierw przetłumaczą...).
   Tak właściwie, to chciałbym poznać malarza - artystę, który tego "budynia" opaćkał wałkiem na kolor zielony metalik. Postarała się chłopina. Nawet po kielichach i ścianie grodziowej pobazgrał zielenią. Nie muszę ostrzegać Was przed tym pomnikiem, bo nikt, kto nie stracił oczu w wybuchu miny przeciwpiechotnej nie kupi tego czegoś. Zastanawia mnie tylko, czy nie mógł gość powiedzieć tego od razu? Co ci wszyscy optymiści sobie myślą? Czy wydaje się im, że przyjedzie dwóch handlarzy - jeden bez głowy, drugi po resekcji mózgu i kupią ten klomb?  Tak właściwie, to ile metylu musiał wypić ten gość przed kupnem tego Audi?

P.S. 2
   Kolego od Seata - obiecałeś dać nam brakujący halogen i sam opowiadałeś, jaka to nieuczciwość w Polsce panuje. A teraz nie chcesz odebrać telefonu. Pocieszę Cię - nie lękaj się! Włącz sobie dźwięki w komórce. Twój halogen mam już serdecznie w d#pie!

   Pozdrawiam wszystkich Czytelników i życzę Wam miłego weekendu oraz dystansu do świata, bo wszystko wokół jest przezabawne!

   I gdyby to czytała pani z czarnej Toyoty Land Cruiser - jak skęca Pani w lewo na Rondzie Matecznego, to nie musi Pani od Głogoczowa rezerwować sobie lewego pasa... Pas do lewoskrętu jest 50 metrów, a nie 15 kilometrów przed rondem... :-)



11 komentarzy:

  1. Po takich konfrontacjach wstyd zazwyczaj skutecznie ucisza wrednego sąsiada, może będzie chciał pana zaskoczyć i będzie odgrywał rolę podwójnego agenta.

    Pierwszy raz słyszałem o musztardzie -w jaki sposób to działa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak szczerze powiem, że nie mam pojęcia. Pewnie podobnie jak proszek do lepienia chłodnic - pod wpływem ciśnienia i temperatury zasklepia nieszczelność. Nie proponowałbym jednak używać musztardy w nowszych autach, a radziłbym ewentualnie tylko w sytuacji bez wyjścia, bo na 100% nie jest to dobre dla silnika i głowicy.

      Usuń
    2. mogą też być fusy z kawy lub ostatecznie herbaty - serio

      Usuń
    3. O kawie słyszałem, o herbacie nie. Ogólnie rzecz biorąc nie polecam żadnego sposobu, dostępnych na stacjach benzynowych proszków i płynów też. Chyba że nie ma wyjścia;-)

      Usuń
    4. w musztardzie jaest jajko które się gotuje na twardo w chłodnicy i ztyka dziurki

      Usuń
  2. Strasznie wątki dzisiaj wymieszane.

    Ale pozatym super sie czyta

    OdpowiedzUsuń
  3. Widze, ze autor tez byl w posiadaniu kasety "Smolen na kolonii" :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Sześć dni z życia kolonisty". Rewelacja. Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Ha, moja stała trasa, okolice Głogoczowa gdzie mieszkam, do Krakowa - ślimaczki pędzące lewym pasem tylko po to , by skręcić na rondzie, albo gdzieś w borku fałęckim....

    OdpowiedzUsuń

Piszcie, komentujcie, krytykujcie! Główny Urząd Kontroli Publikacji i Widowisk czyta każdy komentarz i publikuje te, które nie godzą w podstawy socjalistycznego państwa ;-)