
Hurrra!!!
Po milionowym telefonie do Jaśnie Pani Pomocnik-Komornik udało mi się nakłonić tą, jakże pomocną osobę, do krzyknięcia do kolegi przy biurku obok, by wysłał ten "pieprzony faks". Jestem z siebie dumny! Kocham Panią, Pani Pomocnik-Komornik! Z takimi osobami można współpracować. Myślę, że każdy dłużnik, który próbuje się dogadać z komornikiem, w celu spłaty zadłużenia, ma w tej kancelarii takie same szanse, jak były więzień na pracę w policji.
Ależ to cudowne uczucie, po osiemnastu dniach załatwiania, czekania, proszenia, upokorzania się, usłyszeć w słuchawce - "wyślij ten faks", pieprzony, w dodatku! Może na wstępie powinienem przelać na ich konto równowartość połączenia telefonicznego? Sam już nie wiem. Może biedny komornik nie ma w biurze faksu i wysłanie dokumentu wiąże się z wędrówką na pocztę i staniem w kilometrowej kolejce innych komorników, chcących wysłać pisemko? To już nie jest ważne. Faks dotarł, a Kierowniczka Wydziału Komuny łaskawie nacisnęła "enter" i cudownym sposobem Accent się odblokował!
Pani, która kupiła auto, już je zarejestrowała i muszę koniecznie dodać jedno - wiadomo, że w wielu tekstach śmieję się z dzwoniących, kupujących... taką już mam naturę. Kompleksy chyba przemawiają. Rzadziej jednak w moich postach goszczą kupujący, ukazani w pozytwnym świetle. Oczywiście, to wszystko tak nie wygląda, ponieważ jasne chyba jest, że wyśmiewam się z tego, co śmieszne, denerwuję się na to, co denerwujące. Tak jak w mediach - nikt nie pisze, że trawa się zieleni, drzewa kwitną, ptaki śpiewają... Nikt w TV nie mówi, a w gazecie nie pisze o tym, ponieważ odbiorca chce krwi. Widz, czytelnik, słuchacz z ciekawością pochłania afery, bomby, wypadki, morderstwa. Ja jestem trochę jak "tefałeny" i "superekspresy". Kto by czytał o tym, że mam Opla w ładnym stanie, który po przekręceniu kluczka odpala i jest zielony, i ma radio na CD bez mp3? Kto chciałby przyczytać, że po Alfę przyjechał pan w czarnym swetrze, z dwójką dzieci i auto mu się podobało, więc kupił...
![]() |
| Na takim sprzęcie czaiło się przy "REC-u", kiedy w "Trójce" puszczą "Final Countdown". I zawsze, zanim udało się nacisnąć "zapis" - początek utworu, ten najbardziej "chciany", umykał... |
Kiedy chodziłem jeszcze do podstawówki, każdego dnia, około 12-tej w południe Program 1 Polskiego radia nadawał Kwadrans Rolniczy i podawał stany wód głównych rzek Polski ( do dzisiaj pamiętam - "... w Zawichoście ubyło cztery, na Narwi w Ostrołęce przybyło dwa..." wiem też, że przez Włodawę przepływa Bug...). Tak na marginesie - pamiętam to tylko temu i kojarzy mi się to źle, bo kiedy ta audycja rozbrzmiewała w moim "Kasprzaku na licencji Grundiga", musiałem brać tornister (kto wtedy widział jakieś plecaki "Najki", czy "Puma"? Miałem skajowy tornister z nadrukowanym pie#do#onym muchomorem!) i wychodzić do szkoły na 12:30.
![]() |
| Taki miałem, tylko z MUCHOMOREM |
Ale do rzeczy - gdybym pisał o "stanach głownych rzek", pewnie czytałbym sobie swoje teksty sam. A skoro jest pewne szersze grono Szanownych Czytelników - opowiadam o tym, co mnie cieszy, ale najczęściej o tym, co mnie doprowadza do szału, bo wiem, że nie jestem sam z podobnymi odczuciami. Was pewnie też szlag trafia w urzędach, trafia Was, kiedy szukacie samochodu i każdy sprzedający pie#doli jaki to jedyny egzemplarz posiada, wpadacie w szał, kiedy chcecie sprzedać auto i pojawiają się kupujący w stylu tych, którym poświęciłem kilka wcześniejszych postów... Nie jestem sfrustrowany, ani rozgoryczony (a z takimi opiniami też się gdzieś spotkałem), jestem takim "niby-tefałenem". Ma być krew? Jest krew...
I znowu do rzeczy - Pani, która kupiła Accenta, to zwykła osoba, taka, o której przed całą aferą z komornikiem, nie przyszłoby mi do głowy pisać. Dzisiaj, muszę kilka zdań jej poswięcić.
Myślę, że prawie każdy, gdyby dowiedział się, że "nabyty drogą kupna" (niezły bełkot, ale prawnik tak mówił, to znaczy, że chyba to mądre stwierdzenie jest ...) samochód jest zablokowany przez komornika - natychmiast robiłby aferę, wyzywał sprzedajacego od oszustów i na sto procent bałby się, że właśnie wtopił pieniądze i ich już nie odzyska. Ta pani zachowywała się spokojniej ode mnie. Niczym się nie przejęła, nigdy się nie zdenerwowała, nawet cierpliwie czekała przez cały ten czas, nie wydzwaniając do mnie co chwilę, by upewnić się, czy jeszcze odbieram telefony... Ona nawet wierzyła w moje wytłumaczenie przedłużającego się oczekiwania na zdjęcie blokady. A było to tłumaczenie niezbyt wiarygodne... Chylę czoła. Ja wiem, że kupiony Hyundai, to auto za jedną średnią krajową, więc ktoś powie, że nie ma o co się denerwować, ale dla kogoś te trzy tysiące złotych, to jest wielka kwota i być może przez długi czas oszczędzał, by kupic tę pułapkę. Nie wiem, z kim ta kobieta miała wcześniej do czynienia przy okazji zakupu poprzednich samochodów, bo zdziwiło mnie, że dziękowała mi za to, że sumiennie zająłem się tą sprawą i nie "wypiąłem się na wszystko"...
Takich bezproblemowych i opanowanych kupców, wszystkim Wam życzę i ... idę spać.







