wtorek, 6 listopada 2012

Kupiłem Beiksa!

Cudo!



   Witam Was po kilkudniowej przerwie. Niestety, tak jak już wcześniej pisałem - przez jakiś czas częstotliwość wpisów bedzie mniejsza. Przyczyna jest prosta - brakuje mi czasu. W "poczekalni" stoi od kilku tygodni Ibiza, którą chciałbym dokończyć i wystawić do sprzedania, ale jak dotąd stoi... I czeka... Do połowy zmatowiona papierem ściernym, trochę pooklejana taśmą, zakurzona... Czeka też Seicento, z wiecznym akumulatorem (po 8 tygodniach postoju na zewnątrz, kręci jak nowy!). Aż się sąsiedzi zaczęli martwić, czy wszystko u mnie w porządku. W międzyczasie znalazłem chwilkę, by kupić ciekawe auto. Ten samochód, to Citroen BX. Oczywiście nie nabyłem go z myślą o pozostawieniu dla siebie. Po umyciu i odkurzeniu pójdzie "do ludzi". Nawet nie trzeba go picować - istna "perełka"! Samochód ma dwadzieśia jeden lat, a wygląda lepiej, niż niejeden "kilkulatek". BX posiada, jak wielu zapewne wie - zawieszenie hydropneumatyczne, z czterema nastawami wysokości:
-pierwsza pozycja  - "nie pojadę, bo szuram"
-druga pozycja - do "spokojnego lansu pod cmentarzem" (tak, oczywiście - we Wszystkich Świętych było to moje "auto do kościoła". Wszyscy napotkani "ciekawi świata" znajomi mieli o czym później gadać przy kotlecie i rosole - patrzyli na mnie  z litością i współczuciem - pewnie już wiedzą, że kryzys i bieda dopadły i mnie).
-trzecia pozycja - "żaden krawężnik i klomb nie da mi rady"
-czwarta pozycja - "żona nie doskoczy do klamki"
   Oczywiście pierwszą czynnością, którą chciałem zrobić już po zakupie, było pociągnięcie "wajchy" od zawieszenia na pozycję czwartą (kiedy kupowałem auto, padał śnieg i nie chciało mi się nic sprawdzać  - zobaczyłem tylko, że jest w jednym kawałku, zapłaciłem i pojechałem). W obawie przed katastrofa ekologiczną - wyjechałem z bruku, pociągnąłem za gustowną dźwignię (wystający z tunelu środkowego pręt) i o dziwo... nic nie wybuchło! Auto podniosło się na taką wysokosc, że mógłbym spokojnie wymieniać spalone żarówki w latarniach.
  Tak więc Beiks działa jak należy, wygląda pięknie i bardzo mnie cieszy. Po co kupiłem taki skansen? Chyba dlatego, że oglądałem kilka tygodni temu na TVN Turbo program z udziałem Citroena BX i pomyslałem sobie, że chciałbym takim autem pojeździć. W końcu handel autami pozwala mi realizować swoje marzenia z dzieciństwa (dużo różnych aut i przed każdym wyjazdem mogę się zastanawiać, którym pojadę teraz). Co prawda mojemu Citroenowi BX 1.6, do GTI trochę brakuje, ale spoiler z tyłu ma...

Jestem prawie GTI ;-)

   A  najbardziej cieszą mnie spojrzenia i zachwyt tej części społeczeństwa, dla której dwudziestoletni samochód, tak zachowany, nie jest wyznacznikiem kryzysu i utraty pracy. Są ludzie (mniejszość niestety), którzy potrafią dojrzeć w posiadaczu Beiksa kogoś, kto fascynuje się motoryzacją. Jeżdżę dumny, bo przez kilka dni  moja nowa "fura" usłyszała więcej komplementów, niż wszystkie dotychczasowe auta razem wzięte :-) Sąsiad z ADHD stwierdził, że poprzedni właściciel stracił dwadzieścia lat życia na dbanie o to auto, a kiedy uszkodził przedni zderzak, "siadła mu psychika" i się powiesił...
A tu chyba nikt nie jeździł...

   Tak więc chciałem Wam powiedzieć, że żyję, teksty nowe będą, tylko trochę rzadziej. Jak już sie "odrobię" z zaległości, będę miał trochę więcej czasu na napisanie sensownego posta. Myslę, że maszynowe tworzenie tekstów, byle coś napisać, nie jest dobrym pomysłem i po kilku "gniotach", napisanych "na odczepnego" (choć nie twierdzę, że poprzednie posty były merytorycznymi i literackimi dziełami), przestalibyście tu zaglądać.
   Tekst dzisiejszy nie jest ogloszeniem sprzedaży (czasem ktos mógłby tak go odebrać). Zamierzeniem moim jest pochwalić się Szanownym Czytelnikom, jakim pięknym samochodem ostatnio  się "lansuję":-) i potwierdzić, że żyję!

Pozdrawiam Was serdecznie i zapraszam! Zaglądajcie.

47 komentarzy:

  1. Kolejny komplement od stałego czytelnika. Autko w pięknym stanie, co za głupek je oddał!! Gratki dla Ciebie:) Pozdrawiam Piotr

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że żyjesz. Już się bałem że to... koniec.
    Napisz więcej o Beiksie! Wygląda grubo. Ale bym nim jeździł. Rzeczywiście jest tak miękki i pływający jak mówi legenda?
    Życzę wiele radości z lansowania się nim, przez jak najdłużej. I jak najmniej wycieków LHM-u. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałem kiedyś taką BeXę. Ma jedną, niezwykłą cechę: nie gnije!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja. Dwustronny ocynk. W moim też nie ma śladu rdzy :-)

      Usuń
  4. Gratuluję znaleziska ;) Auto pierwsza klasa. Taki stan, w takim wieku, to prawdziwa rzadkość.

    A BX ma gdzieś radio? Na zdjęciach wnętrza nie było nic widać. No chyba, że jest schowane za tym panelem na dole deski rozdzielczej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze wiedzieć, że żyjesz - wierni czytelnicy zapewne zaczęli się martwić o Ciebie ;)

    Co do auta - zacna maszyna, pamiętam za młodu jak ojciec pożyczył od kolegi takiego BXa - tyle tylko, że tam zawieszenie w ogóle nie dało się regulować i pozostawało jedynie w pozycji 1.

    OdpowiedzUsuń
  6. Rzeczywiście ładny :)
    Albo mam szczęście do ładnych granatowych BXów, albo to przez niego właśnie nabawiłem się zastrzału karku, gdy zeszłym tygodniu kilkukrotnie oglądałem się na pewnym parkingu przy Michałowicza w BB?

    OdpowiedzUsuń
  7. Ojciec swego czasu mial BX (nawet nie jednego bo jak jeden padl to kupowal nastepnego :P). Jazda tym po naszych drogach to bajka, na zakretach jeszcze lepiej bo nie pochyla sie tak jak normalne samochody. Jesli jednak cos sie stanie z hydraulika to kaplica, auto sie nie podniesie, hamolcow brak (jak dziala wszystko to heble sa jak brzytwa) i ogolnie nie ciekawie bo rurek od tego jest wiecej niz w niejednym domu. Kiedys w serwisie Citroena w Warszawie koles nam pokazywal caly system na przezroczach (takich wysokiej rozdzielczosci). Jak to naprawiac to tylko w prawdziwym serwisie ktory wie co robi! Z ciekawostek dodam ze zamiast tego plynu specjalnego mozna zalac olejem jadalnym, ale tylko awaryjnie na dojechanie na naprawe. Tak nam podpowiedzial raz mechanik, tylko nie dodal drugiej czesci zdania i okazalo sie ze po dluzszej jezdzie olej sie zagotowal i usmazyl pompe :P ale i tak mam kupe wspomnien i wielki respekt do tego auta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można też awaryjnie wlać silnikowy olej mineralny 15W40, ale tylko "na dojechanie" do warsztatu. U mnie (jeszcze) wszystko działa ;-)

      Usuń
  8. Piękny! Po tym programie na TVN Turbo (swoją drogą najfajniejszy z programów jakie mają moim zdaniem) też mnie naszło na BXy, na szczęście nie mam wolnej gotówki bo bym jeszcze coś głupiego zrobił ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Piekny klasyk (bo chyba tak już można o takim samochodzie powiedzieć).
    Jestem pod wrażeniem i gratuluje odwagi/spostrzegawczości/miłości do starych aut.
    Wielu ludzi tego niestety nie docenia i jeśli auto nie ma z przodu 4ch kółek lub skrzyżowanych V, czy biało-niebieskiej szachownicy lub gwiazdy to nie auto (nie ważne, że auto padlina, ale przed remizą laski i tak tylko ten znaczek zobaczą ;)

    Moje Gratulacje :-D

    OdpowiedzUsuń
  10. daj znać na blogu kiedy będziesz miał Ibizę na handel, może mnie zainteresuje, a daleko nie mam do BB ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. "oczywieście - we Wszystkich Świętych" - to literówka? Czy specjalnie tak napisałeś z nawiązaniem do wiochy i taniego lansu, byle się pokazać (najlepiej beemą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście - literówka ;-) Poprawione. Dzięki

      Usuń
  12. ale się czepiacie beemek, mam dwie wiekowe i też skręcają karki :)
    choć takim beiksem chętenie bym pojeździł

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękny youngtimer. Są amatorzy, którzy doceniają prawdziwe samochody z lat 80-94. Myślałeś już ile sobie będziesz cenił za to znalezisko?
    Myślę, że większość twoich wiernych czytelników nie odbierze Twoich ogłoszeń za nachalną reklamę i z chęcią się z nimi zapozna, a może i znajdzie coś dla siebie.
    Może mógłbyś stworzyć dział, kolumnę "aktualnie na sprzedaż" z linkami do ogłoszeń? Pzdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. BX jest wystawiony dosyć drogo, bo za 4 tys, ale cena jest oczywiście negocjowalna. Nie będę zamieszczał na blogu ogłoszeń, ponieważ nie chcę, by stał się moją nachalną reklamą. Linki do strony (co oczywiste) są i to mi wystarczy. Tutaj opisuję swoje przeżycia i przemyślenia związane z używanymi samochodami i niech tak pozostanie :-) Pozdrawiam

      Usuń
  14. Fajnie sie pana czyta. Mam kilka blogow, ktore sprawdzam codziennie. W tym i pana.

    OdpowiedzUsuń
  15. Cacane auteczko :) A mówią, że dobre to tylko wino i skrzypce... Ale co oni tam wiedzą!

    OdpowiedzUsuń
  16. Ech, piękny! Miałem jakiś czas temu xsarę ( wersja exclusive ), co prawda nie miała hydro, ale i tak była straszliwie wygodna...Teraz mam octavie ( no cóż, jeździ, jest niezawodna i ... tyle...) ale następnym autem będzie raczej znowu jakiś francuz, najlepiej citroen :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Dlaczego polonez caro jest wymieniony w ogloszeniu z bxem jako smierdziel do wozenia cegiel na budowie ? Sympatyczny blog, ktory milo sie czyta wieczorem, ale jak widac, polaczkowatosc z ktorej sie czesto Pan tu nasmiewa tez daje o sobie znac od czasu do czasu ;). Szkoda, szkoda ze takie stereotypowe podejscie do poloneza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a do czego innego nadaje się caro - nawet do tego by sie nie nadawał gdyby nie resory? polonezy skończyły się na borewiczach...

      Usuń
    2. gratuluje nicka - dziwie się że autor zaakceptował post (do samej treści akurat nic nie mam poza faktem że polonez skończył się na wersji akwarium) z takim podpisem

      Usuń
    3. Ładny Caro z początku produkcji nie jest złym autem (podobno jakaś seria z 1992 roku nawet tak nie gniła, ale może to tylko historyjka wymyślona przez mojego dawnego sąsiada, który miał takiego). Osobiście miałem kiedyś Caro z 1993 roku. Dał radę bez remontu dociągnąć do 300 tys. km! Ale kiedy podnośnik, w czasie wymiany koła, wyrwał mi fotel, uznałem, że trzeba Polonezowi podziękować.

      Usuń
  18. Spieszę z wyjaśnieniem-teraz przejrzałem ogłoszenie i ... faktycznie. Pisząc, myślałem o Trucku, a ręka wystukała na klawiaturze "caro". Pewnie temu, że ostatniego Poloneza Caro nabyłem od ludzi, którzy chcieli go używać do wożenia worków z cementem. Zmieniam tekst. Dzięki za spostrzeżenie. Daleko mi do "polaczkowatości" (a może i blisko...)
    P.S. Nie ma w ogłoszeniu i nie było ani słowa o zapachach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a to był caro plus czyli cementowóz w 100%

      Usuń
  19. Moje wspomnienie o zapachu odnosiło się bardziej do faktu, że polonezy które kończą jako ciężarówki do wożenia cegieł mają swój niepowtarzalny zapach spoconego Zdziśka, Ryśka i Heńka oraz litrów piwa które wsiąkło w wykładziny podczas przejazdów polnymi wyboistymi drogami na budowę ;). Czekam na kolejne wpisy!

    OdpowiedzUsuń
  20. Witam :)

    Przeczytalem bloga jednym tchem, czekam od kilku dni na wpis i cisza...
    czy to juz koniec? oby nie! prosze o odpowiedz

    Pozdrawiam =)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam! Żaden koniec ;-) Jak już wcześniej pisałem - brak czasu sprawia, że nie jestem w stanie pisać tak często, jak kiedyś. Zachęcam do zaglądania. Blog będzie przeze mnie aktualizowany dłuugo. Mógłbym oczywiście pisać kilka razy w tygodniu, ale po co pisać bzdury i byle co ;-). Napisanie tekstu zawsze zajmuje mi (z poprawkami i korektą) kilka godzin i tych kilku godzin często mi ostatnio brakuje. Pozdrawiam i zapraszam.

      Usuń
  21. Piękny okaz Ci się trafił - oj zazdroszczę (gdyby nie świadomość, że za przytarganie domu kolejnego "starucha" mam gwarantowane dożywotnie spanie na kanapie to już pędziłbym do Ciebie z gotówką ;] )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ;-) Jest ładny. Jak na 21 lat, to rewelacja! Dzisiaj byłam z klientem na kontrolę stanu technicznego (w Krakowie w pewnym znanym zakładzie, który montuje też od lat LPG). Prawie umarłem ze śmiechu, kiedy "specjalista" stwierdził, że nie ma ręcznego (sprawdzał ręczny, kiedy na rolkach były tylne koła!). Generalnie, poza kilkoma piedołkami - stan auta - SUPER! Trochę miałem stracha, co zastanę pod spodem, ale muszę powiedzieć, że niejeden pięciolatek prezentuje się zdecydowanie gorzej niż ten BX. Ogladający zachwycony stanem, ale ma się przespać z tematem. Myślę, że jeśli się nie zdecyduje, mam temat do serii "Rodzaje kupców". Będzie to dla mnie zagadka.

      Usuń
    2. Widzę, że wciąż stoi. Czyżby za wysoka cena? Był jeszcze ktoś oglądać czy jak na razie tylko jedna osoba? U mnie stan wolnej gotówki niebezpiecznie zaczyna się zwiększać i po świętach może zbliżyć się do 4000 ;) Aj aj ale jeszcze ubezpieczenie i tzw. pakiet startowy, eh...

      Usuń
  22. Ciekawe czy BX wyglądał kiedyś tak jak Hyundai z ogłoszenia:

    http://www.wykop.pl/ramka/1319241/samochod-bezwypadkowy-po-polsku/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli to, co spotkało tego Hyundaia, to wypadek, zastanawia mnie jak zaklasyfikować 90% aut jeżdżących po naszych drogach. Przeżyły one katastrofę nuklearną? Sam nie zawahałbym się przed kupnem dla siebie, tak uszkodzonego auta i nie bałbym się nim wozić rodziny. A jak wyglądał BX? Może nawet gorzej, może jeszcze kawałek palca wpadnie do odkurzacza w trakcie sprzątania...

      Usuń
    2. I jeszcze jedna myśl nasuwa mi się - Auto z linku jest wystawione jako jedno z najtańszych (2009 rok + diesel). Czego oczekuje obywatel? Okazji. No to ma. Trochę kanał z tą wypożyczalnią, ale okazja, to okazja. Samochód robiony na polskie zamówienie - mały przebieg, bezwypadkowy, pierwszy właściciel, niska cena. Tego przecież oczekujemy!

      Usuń
    3. ciekawe jakim przemiałem jeździ autor tego posta :) nowe tico czy spawany vw?

      Usuń
    4. To jak wyglądał ten Hyundai przed sprowadzeniem to nic wielkiego. Szkoda tylko, że u nas sprzedający musiał cofnąć licznik i zataić wypadkową przeszłość. Pracuję w warsztacie blacharsko-lakierniczym i o wiele gorzej wyglądające samochody można doprowadzić do stanu praktycznie sprzed kolizji. :) Pozdrawiam ludzi, którzy każdą stłuczkę zaliczają jako kasacje. :D

      Usuń
  23. A ja ciągle czekam na nowy post.. :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Witam.
    Bardzo fajnie czyta się Pańskie opowieści i spostrzeżenia. Od razu pamięć podpowiada moje przygody z zakupem/sprzedażą samochodów :)
    A co do BXa to czy wiecie (to do Pana i blogoczytaczy) że ten model ma plastikową/kompozytową pokrywę silnika? Gdy auto wchodziło do produkcji (bodajże połowa lat 80ych) była to nie lada nowinka :)
    Pozdrawiam i ofc. czekamy na nowe posty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam.
      Pozwolę sobie dodać, że oprócz plastikowych, były także i standardowe z metalu. A skoro już o maskach jest mowa, to występowały dwa rodzaje masek dłuższe i krótsze zapewniające większy dopływ powietrza. :)

      Usuń
  25. Trafiłem na Pańskiego bloga z jednego portalu z bezwypadkowe w nazwie. Dobrze sobie poczytać jak wygląda sprawa handlowania z drugiej strony barykady ;)
    Bardzo dobre teksty, czyta się je lekko. Zdarza się nawet parskać śmiechem :)
    Kutno pozdrawia :)

    OdpowiedzUsuń
  26. BX to jedyne auto jakim jeździłem, które ma duszę! Pracuję jako przedstawiciel handlowy.

    OdpowiedzUsuń
  27. Ładna Beksa - widzę duże podobieństwo do mojej śp. R21...

    OdpowiedzUsuń
  28. Czy BXik poszedł do powiatu oświęcimskiego? Chyba go widziałem w Wilamowicach na oświęcimskich blachach....identyczny nawet z takimi samymi kołpakami :)

    OdpowiedzUsuń

Piszcie, komentujcie, krytykujcie! Główny Urząd Kontroli Publikacji i Widowisk czyta każdy komentarz i publikuje te, które nie godzą w podstawy socjalistycznego państwa ;-)